– tak Izabela Żukowska rozpoczyna swą opowieść o Maximilianie Steinerze (1888-1971), który wpierwszych dekadach XX w. podbił swą muzyką Nowy Świat.
I zrobił to w błyskotliwym stylu, najpierw w Nowym Jorku, potem w Hollywood („King Kong”, „Casablanca”, „Przeminęło z wiatrem”). No, ale skoro miał za ojca chrzestnego Ryszarda Straussa, a muzyki uczyli go Brahms i Mahler, to oczym my tutaj mówimy.