-Kto zepchnie...
-W razie czego chwytaj go za nogę, a ja go wtedy brzytwą.
-Brzytwą? Skąd...
-Ciii...
Małgosia ujęła moja dłoń i włożyła ją pod swoją lewą pachę. Grzała się tam brzytwa zawieszona na strzępie koszuli, ta sama, którą Głowa skaleczył w szyję pana Krzysia ? była gładka, przyjemna w dotyku.