We dwoje

Średnia: 4.7 Ilość ocen: 15
Wysyłka w:
72 godziny + czas dostawy
Wydawnictwo
Ilość stron
544
Rok wydania
2017
Inne wersje (2)
Książka, op. twarda
za 29,93 zł
eBook, mobi, epub
za 27,41 zł
Nasza cena: 27,68 zł 36,90 zł Taniej o: 25%

Ciepła opowieść o ojcowskich uczuciach, które są ponad inne. Jak wbrew przeciwnościom losu walczyć o szczęście, pokonywać własne słabości i doczekać się niespodziewanej nagrody?
 
Russell Green ma 32 lata i na pozór całkiem udane życie, jako mąż, ojciec i dyrektor reklamy w dużej firmie. Jest po uszy zakochany w Vivian i to dla niej jest gotowy do wielu poświęceń, w tym do zapewnienia jej wszelkich materialnych wygód. Jednak wspaniały dom i pieniądze nie przynoszą zamierzonego skutku i szczęście Russella powoli zaczyna wymykać mu się z rąk. Nie dość, że musi zorganizować swoje życie od nowa to jeszcze ciąży na nim jeden przeogromny i niełatwy obowiązek - wychowanie córki.
 
“We dwoje” to książka Nicholasa Sparksa, który przyzwyczaił swoich Czytelników do stawiania na piedestale miłości, ale zwykle tej romantycznej i namiętnej. Tutaj na pierwszym planie mamy więź rodzicielską, uczucie między ojcem, a córką. Russ z dnia na dzień traci pracę i żonę, która po powrocie do pracy decyduje się na rozwód. Mężczyzna zostaje rzucony na głęboką wodę, ale jest coś co trzyma go na powierzchni i nie pozwala utonąć. W trudnej sytuacji odnajduje wsparcie i stara się na nowych fundamentach zbudować swoje szczęście, bo ma dla kogo. Być może w życiu Russa pojawi się ktoś, komu uda się jeszcze zapukać do jego serca.
 
Nicholas Sparks jest współcześnie jednym z najbardziej popularnych pisarzy na całym świecie. Książki jego autorstwa zostały przetłumaczona na kilkadziesiąt języków i sprzedały się w nakładzie ponad 85 milionów egzemplarzy. Jego debiutem literackim, a jednocześnie ogromnym sukcesem na rynku czytelniczym okazała się powieść “Pamiętnik” opublikowana w 1997. Innymi znanymi pozycjami jego autorstwa są również: “I wciąż ją kocham”, “Ostatnia piosenka”, “Szczęściarz”, czy “Bezpieczna przystań”, które, ze względu na wysokie miejsca na listach bestsellerów i ku zadowoleniu Czytelników, zostały przeniesione na duży ekran.

Czytaj całość

Recenzje (15)
  1. Recenzent Wybitny
    Ocena: 5/5
    Dodana przez w dniu 2017-11-03
    Recenzja dotyczy produktu typu: książka
    1 z 1 osób uznało recenzję za przydatną

    Zapraszam: www.strefabrunetki.blogspot.com

    Nicholas
    Sparks to autor, do którego czuję szczególny sentyment. To od jego powieści rozpoczęła się moja czytelnicza przygoda. Do dziś pamiętam, jak polowałam na jego książki w bibliotece, bo ciągle je ktoś wypożyczał. Od tamtej pory minęło sporo czasu, a ja przeczytałam każdą publikację tego autora i stałam się jego wielbicielką. Wreszcie zrozumiałam jego fenomen. Rzadko po skończonej lekturze czułam niedosyt lub rozczarowanie. Wiadomo, nie wszystkie przypadły mi do gustu, ale większość trafiła do mojego serca. Sparks pisze niesamowicie prosto o miłości, nie komplikuje nic na siłę. Zwykle dostajemy podobny schemat: dwoje ludzi w Karolinie Północnej lub Południowej poznaje się, zakochuje w sobie, po drodze występują różne tragedie albo komplikacje. Pomimo tej rutyny znajduje ON ciągle nowe sposoby, aby opowiedzieć nam o tej miłości. To jest właśnie najbardziej niesamowite i powoduje, że tylu ludzi jest zauroczonych jego historiami, włącznie ze mną. Gdy więc ujrzałam zapowiedź bestsellera „We dwoje”, z niecierpliwością odliczałam dni do premiery.

    Tym razem poznajemy historię Russella Greena, trzydziestodwulatka prowadzącego spokojne życie. Ma cudowną córeczkę London, piękną żonę Vivian, dobrą posadę, duży dom. Czegóż chcieć więcej? Cóż, pewnego dnia jego świat staje na głowie, wydarzenia obierają nieoczekiwany obrót. Nasz bohater traci to, co dla niego najcenniejsze. Czeka go wielki test odpowiedzialności, siły oraz pokory. Musi stać się pełnoetatowym ojcem, gotowym do poświęceń.

    W powieści bardzo dobrze została ukazana przemiana Russella, jego odrodzenie. Mimo wszystkich przykrości radzi sobie najlepiej jak potrafi. Jest przykładem, iż nawet z najgorszych sytuacji można się podnieść, zacząć wszystko od nowa oraz że z wielu przykrości może wyniknąć coś pozytywnego.

    Autor pięknie przedstawił relację córki z ojcem, to jak się wzajemnie poznają , a także jak rośnie ich zażyłość. Tata jest dla London rycerzem, kimś na kim może bezwarunkowo polegać. Nie uważam, że ich relacja jest przesłodzona bądź zbyt idealna. W końcu każda dziewczynka widzi w swoim ojcu niepokonanego bohatera, zwłaszcza ta kilkuletnia, która dopiero co poznaje świat dokładnie jak nasza mała bohaterka.

    Cała książka nie ma porywającej fabuły, nagłych zwrotów akcji, przebiegłych intryg. Wręcz przeciwnie. Ma spokojny, harmonijny charakter, który odczuwa się także w innych „sparksowych” utworach. Mimo to każde ukazane wydarzenie niesie ze sobą konkretny ładunek emocjonalny. Nie jestem w stanie powiedzieć ile razy uśmiechałam się przy różnych fragmentach, a ile miałam łzy w oczach. Bohaterów polubiłam od razu (szczególnie Marge – siostrę Greena), kibicowałam im i miałam nadzieję że wszystko pójdzie po ich - i oczywiście mojej - myśli.

    Najnowsza powieść Pana Nicholasa nie zaskoczyła mnie. Wiedziałam, że będzie dobra, lecz nie jak bardzo. Nigdy się nie zawiodłam na tym co napisał, zawsze byłam usatysfakcjonowana tym co dostałam. Mam wrażenie że każda jego kolejną powieść jest lepsza od poprzedniej. Ci, którzy mieli wcześniej w swoich rękach dzieła tego autora będą zadowoleni. Nie jest to typowy romans z płomienną miłością w roli głównej. Dostajemy tu inny rodzaj uczucia – rodzica do dziecka. Jest to temat równie piękny i uważam, że warto się pochylić nad tą lekturą. Mnie wzruszyła oraz zmusiła do refleksji, więc z czystym sumieniem polecam i zachęcam do przeczytania.

    Czy ta recenzja była przydatna? tak | nie
    Napisz pierwszy komentarz
  2. Recenzenckie Mistrzostwo Świata
    Ocena: 4/5
    Dodana przez w dniu 2017-10-04
    Recenzja dotyczy produktu typu: książka
    1 z 1 osób uznało recenzję za przydatną

    Nicholas Sparks jest uważany za mistrza powieści romantycznych. Jestem skłonna zgodzić się z tym stwierdzeniem, gdyż staram się nie omijać żadnej premiery jego książek i nadrabiać zaległości w jego twórczości wydanej w Polsce, jeszcze zanim zaczęłam czytać jego powieści. Książki Nicholasa Sparksa są również idealne do odtworzenia na dużym ekranie - i w tym temacie nie mam żadnych opóźnień.

    Russell Green jest mężem Vivian oraz ojcem małej London. Prowadzi ustabilizowane życie, które niczym nie różni się od życia jego rówieśników - spłaca kredyt hipoteczny, musi utrzymać malutką córeczkę oraz żonę, która zrezygnowała z pracy na rzecz opieki nad dzieckiem, przez co cała odpowiedzialność zarabiania pieniędzy i utrzymania rodziny spada na niego. Wszystko jest w porządku, do momentu gdy musi podjąć trudną decyzję odejścia z pracy i założenia własnej działalności. Początkowo jest pełen zapału, gdyż własna firma zajmująca się tworzeniem reklam od zawsze była jego marzeniem, jednak z czasem jest coraz bardziej przerażony odpowiedzialnością, jaka na niego spadła, zwłaszcza, że brakuje klientów zainteresowanych jego agencją. Dodatkowo żona zaczyna się stopniowo od niego oddalać, a Russell ze wszystkich sił stara się nie dopuścić do rozpadu małżeństwa.

    Jak już wspomniałam na samym początku, czytałam wiele książek Nicholasa Sparksa i czasami miałam wrażenie, że powiela schematy znane z innych powieści albo nawet ze swoich wcześniejszych, jednak tym razem poczułam pewną świeżość, jakby tematu trudnego małżeństwa jeszcze nie omawiał w taki sposób. Bardzo ciekawie jest poprowadzona narracja, może właśnie dlatego od samego początku poczułam, że ta książka jest inna, różni się od dotychczasowych. Narratorem jest główny bohater, który stara się opowiedzieć nam swoją historię. Rozpoczyna od momentu, w którym jego żona poinformowała go, że jest w ciąży. Jest to zdecydowanie kluczowy moment jego historii, gdyż to właśnie na dziecku się ona opiera. W czasie prowadzenia fabuły ciągle lawiruje pomiędzy własnymi wspomnieniami i stara się wytłumaczyć nam, co poszło nie tak w jego życiu i jakie mogły być tego powody. Przedstawia swoje relacje z małą córeczką, które są największym plusem w tej powieści, gdyż wprowadzały wiele słodyczy do fabuły. Russell zaczyna doceniać czas spędzony z dziewczynką i żałuje, że wcześniej nie miał go aż tyle. Jednak ich relacja nie jest jedynie idyllicznym obrazkiem - bohater przechodzi przez wiele etapów i emocji związanych z byciem pełnoetatowym ojcem, w tym czuje wielki strach i obawę przed tym, co czeka London w najbliższej, ale i dalszej przyszłości.

    Już od samego początku miałam ochotę rozszarpać Vivian oraz samego bohatera za to, że na tyle pozwalał swojej żonie. Z jego opisu wyłoniła się postać kobiety, która nie ma szacunku do pieniędzy ani do osoby, która je zarabia i wydaje je bez opamiętania. Jeżeli sytuacja na to pozwala, to oczywiście nikt jej tego nie broni, jednak w momencie gdy sama przechodzi w "stan spoczynku", a do utrzymania dochodzi kolejna osoba, to logicznym jest, że trzeba kontrolować zakupy, zwłaszcza te niepotrzebne, typu co rusz nowe, markowe ubrania, wizyty u kosmetyczki itp. Gdy podjęła pracę stała się jeszcze gorszą osobą, niż była przedtem - zaczęła zwalać wszystkie obowiązki na męża, pomimo tego, że ON również pracował, manipulowała nim, obwiniała o wszystko. Według mnie to typowa "zołza", a jak wiadomo, mężczyźni właśnie takie kobiety kochają najbardziej... Zirytowała mnie również postawa bohatera, który twierdził, że nie chce zabronić tego ukochanej, bo przecież obiecał jej, że ich życie się nie zmieni, będą je utrzymywać na takim samym poziomie, jak dotychczas. Russell to strasznie miły facet, dobry, uczynny i stawiający swoją partnerkę na pierwszym miejscu, stąd moja irytacja jego postawą, gdyż nie powinien tego robić w stosunku do tak okropnej kobiety, jaką była Vivian. Dał się wykorzystywać, a wszystko po to, aby zadowolić wiecznie nadąsaną kobietę, która nawet tego nie doceniała. Jednak moje zdenerwowanie bohaterami nie wpłynęło w żaden sposób na moją ocenę powieści, która dzięki tej trudnej sytuacji, w jakiej znalazł się główny bohater, bardzo mnie zainteresowała i nie przeczę, że z nadzieją wypatrywałam nowej postaci żeńskiej, która będzie całkowitym przeciwieństwem żony Russella. Na szczęście w tym temacie autor nigdy nie zawodzi.

    "We dwoje" to powieść z dużą ilością bólu, smutku i strachu, ale także z ogromną szczyptą miłości i uzdrawiania. Ta książka nie jest tym, czego można oczekiwać od Nicholasa Sparksa. Tym razem w jego opowieści ważniejsza była miłość rodzicielska, niż romantyczna łącząca dwoje ludzi. To nie kolejny epicki romans, który czasem wydaje się aż nieprawdopodobnie piękny. To codzienna, realistyczna historia, dotycząca wielu prawdziwych problemów, ale nadal pełna magii za sprawą prawdziwej i wielkiej miłości do dziecka.

    Czy ta recenzja była przydatna? tak | nie
    Napisz pierwszy komentarz
  3. Recenzenckie Mistrzostwo Świata
    Ocena: 5/5
    Dodana przez w dniu 2017-10-04
    Recenzja dotyczy produktu typu: książka
    1 z 1 osób uznało recenzję za przydatną

    Nicholas Sparks jest jednym z najbardziej popularnych twórców - nazywany nawet królem obyczajówek. „We dwoje”, najnowsza powieść autora, jest najlepszym przykładem dlaczego. Z emocjonalnym bogactwem i fenomenalnie rozwijającą się fabułą, powieść ta wywołała we mnie wiele głębokich uczuć.

    „32-letni Russell Green ma wszystko: wspaniałą żonę, uroczą 6-letnią córkę, prestiżową posadę dyrektora reklamy w dużej firmie oraz wygodny dom w Charlotte. Jego życie przypomina piękny sen, a szczęście skupia się wokół jego miłości, Vivian. Ale na lśniącej powierzchni idealnej bańki mydlanej zaczynają pojawiać się rysy… Ku rozpaczy i zaskoczeniu Russa, jego życie niespodziewanie wywraca się do góry nogami. W ciągu kilku miesięcy traci żonę i pracę. Musi zająć się córką i zaadaptować się do nowej rzeczywistości. Przyjdzie mu zmierzyć się z nieznanym, pokonać własne słabości, sięgnąć po umiejętności, z których nigdy nie korzystał. Czeka go wielki emocjonalny test, ale też… niespodziewana nagroda.”

    Są takie historie, które naprawdę dotykają mojego serca – czy to ze względu na postaci, sytuacje, w których się znajdują czy nawet w sposobie ich przedstawienia. W przypadku książki „We dwoje” dostałam o wiele więcej niż się spodziewałam. Rozbiła mnie emocjonalnie, a Russ skradł moje serce i przez ponad 500 stron czułam wszystkie uczucia, jakich doświadczył.

    Sparks kolejny raz mnie zaskoczył formą rozdziałów. Mianowicie każdy z nich rozpoczynał krótki fragment odtwarzający przeszłość Russa, która dotyczyła kwestii z jakimi się borykał. Taki format przybliżył to, co przeszedł Russ i to, co ukształtowało jego osobowość. Brawo, brawo, brawo!

    Jeśli szukacie typowego złego chłopca to ta książka nie jest dla ciebie. Russ to beznadziejny romantyk, który od razu podbił moje serce. Kochany, skupiony i oddany rodzinie, miły, dobry. Dlatego kompletnie nie rozumiem zachowania Vivian, kobiety z piekła rodem… I tego właśnie brakowało mi w książce – punktu widzenia Vivian i jej motywacji. Z miłą chęcią zagłębiłabym się w jej psychikę. Jednak inne postaci jak Emily, Liz czy Marge od razu polubiłam i wzbudziły one moją sympatię.

    Między słodkimi, delikatnymi chwilami z jego córką, zmartwieniami męża i codziennymi obowiązkami, a także codziennymi naciskami i karierą, Russ świetnie radził sobie ze wszystkim przez co pozostawi trwałe wrażenie na czytelniku.

    Najnowsza powieść Nicholasa Sparksa jest zupełnie inna od jego typowych powieści. Ta książka nie jest kolejną historią miłosną o dwóch osobach walczących przeciwko wszystkim. Ta historia jest opowieścią o rodzinie, rodzicielstwie i o tym, jak jeden rok może zmienić wszystko. Z każdą kolejną książką autora moje oczekiwania są coraz większe, ale przy tym wiem, że na pewno się nie rozczaruję. Tak też było tym razem - otrzymałam wszystko na co czekałam - uśmiech, złość, morze wylanych łez, niedowierzanie. Całą paletę uczuć i emocji. Dlatego z czystym sumieniem serdecznie Wam polecam.

    http://www.paulinakaleta.com/2017/10/nicholas-sparks-we-dwoje.html

    Czy ta recenzja była przydatna? tak | nie
    Napisz pierwszy komentarz
  4. Recenzenckie Mistrzostwo Świata
    Ocena: 4/5
    Dodana przez w dniu 2017-10-02
    Recenzja dotyczy produktu typu: książka
    1 z 1 osób uznało recenzję za przydatną

    *** shevvolfxczyta.blogspot.com ***

    "Miałem wrażenie, że ślizgamy się po lodzie w przeciwnych kierunkach,

    a im bardziej kurczowo się jej trzymam, tym ona mocniej się wyrywa.

    Zaczęła mieć tajemnice, czepiała się mnie i podczas gdy ja wychodziłem

    z założenia, że powinniśmy się nawzajem wspierać w tym, co robimy,

    miałem nieodparte wrażenie, że Vivian jest wręcz przeciwnego zdania.

    Zamiast być dwojgiem ludzi, którzy rzucają wyzwanie światu,

    czułem się tak, jakby to ona rzucała wyzwanie mnie."

    No cóż jest to chyba pierwsza książka od dawna, kiedy nie jestem w stanie zapałać sympatią w stosunku do głównych bohaterów. Zarówno Vivian, jak również Russell, przez całą książkę niesamowicie działali mi na nerwy, każde z zupełnie innych powodów. Działo się to głównie przez wzgląd na to, że kompletnie nie jestem w stanie zrozumieć jak to się stało, że w ogóle się pobrali i założyli rodzinę. Dla mnie jest to coś naprawdę niepojętego. Dlaczego? Vivian to typowa karierowiczka, osoba zimna i wyrachowana, która bez żadnych skrupułów, przynajmniej w moim subiektywnym odczuciu, wykorzystała Russa od początku do końca. Nigdy nie kupię historyjki, że kobieta tak przebojowa, seksowna, mająca ułożoną karierę i plany na przyszłość byłaby w stanie zakochać się w kimś tak bezbarwnym, ciamajdowatym i zupełnie bez własnego zdania jak Russell Green. Od początku da się wyczuć, że wbrew temu, co głosi opis książki "Ukochaną osobę traci się powoli"? Oni stracili siebie już dawno, a może nigdy siebie nie mieli. Vivian nie kocha męża, nie jestem przekonana, czy rzeczywiście kiedykolwiek go kochała. Wydaje mi się, że na związek z nim zdecydowała się wyłącznie dlatego, że dojrzała do tego, żeby mieć dziecko, a nie chciała wychowywać go sama, więc wyszła za mąż za człowieka, którego nigdy nie szanowała i szczerze powiedziawszy nie jestem do końca przekonana, czy nawet lubiła. Książka oscyluje wokół czasu, kiedy ich córka, London, ma kilka lat i do Vivian dociera, że jest to czas, by z powrotem wrócić do "obiegu". Przez kilka pierwszych lat życia córki została z nią w domu, co było jej przemyślaną i świadomą decyzją, tak samo jak powrót do pracy. Mam wrażenie, że nic w życiu Vivian nie dzieje się przez przypadek, to ten typ człowieka, który wie czego chce i zrobi wszystko, żeby to osiągnąć, nawet jeśli ma dokonać tego po przysłowiowych trupach. Nie muszę chyba dodawać, że znienawidziłam ją od pierwszych stron i to negatywne uczucie towarzyszyło mi do samego końca książki?

    Jeśli chodzi o Russella to przyznam szczerze, że w życiu nie zwróciłabym na takiego mężczyznę uwagi. Trzydziestodwulatek, który żyje w swoim własnym świecie, jakby zupełnie nie docierało do niego to, że jego małżeństwo to fiasko, a życie, które uważa, że wiedzie? To fikcja. Wieloletni pracownik firmy zajmującej się tworzeniem reklam, bezpłciowy i bezbarwny, nie będący w stanie postawić się własnemu szefowi, a w sytuacji, kiedy młodszy kolega postanawia zająć jego stanowisko? Wpada na genialny pomysł założenia własnej firmy, nie mając o jej prowadzeniu zielonego pojęcia. Jego decyzja zbiega się z decyzją Vivian o powrocie do pracy, która zaowocuje tym, co było nieuniknione już właściwie od dawna - czyli rozwodem, bo rozpad tego związku nastąpił o wiele wcześniej. Nie zrozumcie mnie źle, Russ nie jest złym człowiekiem, po prostu w moim odczuciu jest to chłopiec w ciele mężczyzny - zupełnie pogubiony w tym dorosłym życiu, bez siły przebicia, bez własnego zdania i "jaj", żeby coś w tym życiu osiągnąć. Wszystko do czego doszedł w roku, który zmienił i przewrócił jego życie do góry nogami? Dokonał wyłącznie dlatego, że stali za nim ludzie, którym na nim zależy i którzy tak na dobrą sprawę mniej lub bardziej pchali go do przodu. Mam tu na myśli rodzinę Russa, a szczególnie jego siostrę Marge, oraz jej partnerkę - Liz. Obie były dla niego niesamowitym wsparciem i bez nich, z pewnością nie podołałby temu, czego się podjął. Osobą, która niewątpliwie sprawiła, że Russell nie poddał się i koniec końców "spadł na cztery łapy" jest również jego dawna miłość - Emily. Która jak nie trudno się domyślić, jest również kobietą, która skradnie jego serce na nowo.

    Cóż, nie jestem wielbicielką twórczości Sparksa, przyznam się Wam bez bicia, że jest to moje pierwsze po wielu latach spotkanie z tym autorem i jego twórczością, więc nie wiem czy taka jest maniera autora, czy po prostu ta książka jest taka, a nie inna. Pierwsze 250 stron było dla mnie prawdziwą męczarnią i nie chodzi tutaj o styl Sparksa, sposób pisania, czy język, mam tutaj na myśli fakt, że przez połowę książki zastanawiałam się, "po kiego grzyba" autor potrzebuje aż tylu stron, żeby dać do zrozumienia czytelnikowi, że małżeństwo Russella to porażka od A do Z? Naprawdę potrzeba aż tylu słów, żeby przekazać tę jedną, cisnącą się wręcz na usta myśl? Dodatkowo wszystko w książce jest tak boleśnie przewidywalne, że nie ma tutaj miejsca na zaskoczenie, na jakiś zwrot akcji, czy cokolwiek, co sprawi, że podczas czytania poczuję tę magię, to "coś", co sprawi, że nie będę mogła tej pozycji odłożyć, dopóki nie doczytam ostatniej strony. Nic, zupełnie nic mnie nie zaskoczyło. I to jest właśnie główny minus "We dwoje" i z tego powodu również odjęłam punkt w ocenie.

    Duży plus za bohaterów drugoplanowych, zarówno córka Vivian i Russa - London, jak również Marge, Liz, czy Emily? Uratowały tę historię i całą książkę. Świetnie napisane, nie dające się wręcz nie lubić. Dlatego właśnie to, co koniec końców dotyka Marge, tak bardzo mnie zabolało i właśnie sprawiło, że kiedy wczoraj przeczytałam ostatnią stronę "We dwoje"? Jeszcze długo nie mogłam dojść do siebie. Pierwszy raz chyba przejęłam się bardziej historią bohatera, który z zasady miał być wyłącznie tłem za historii bardziej, niż głównym wątkiem. Druga część książki jest zdecydowanie lepsza, niż pierwsza. W końcu akcja nabiera "lekkiego" tempa, Russ zaczyna zmieniać się w mężczyznę, dla którego Emily kiedyś straciła zupełnie głowę. I nie da się ukryć, dzięki tej przemianie, miłości do córki, walce o nią, ale również o lepsze życie? Zyskał moją sympatię na tyle, że życzyłam mu jak najlepiej i ucieszyłam się, że mimo wszystko mu się udało. Jeśli lubicie książki obyczajowe, mówiące nie tylko o miłości, ale również o trudach życia codziennego, bycia w związku wraz z jego wzlotami i upadkami, jeśli lubicie usiąść z książką i przeżyć coś, co da wam do myślenia? To tak książka jest właśnie dla Was. Ja odkładam "We dwoje" na półkę z nostalgicznym uśmiechem dla Marge, a jeśli ktoś z Was zdecyduje się na przeczytanie tej pozycji? To życzę Wam miłej lektury! :)

    Czy ta recenzja była przydatna? tak | nie
    Napisz pierwszy komentarz
  5. Recenzenckie Mistrzostwo Świata
    Ocena: 4/5
    Dodana przez w dniu 2018-03-13
    Recenzja dotyczy produktu typu: książka
    0 z 0 osób uznało recenzję za przydatną

    Dziś chcę opowiedzieć Wam o książce, którą skończyłam czytać już kilka dni temu, jednak do napisania recenzji ze spokojną głową jestem w stanie usiąść dopiero dziś. Wcześniej nie mogłam zebrać myśli, by w merytoryczny sposób przedstawić Wam „We dwoje” Nicholasa Spakrsa, bo właśnie z tą książką miałam okazje spędzać lutowe wieczory.

    Jest to historia życia Russella Greena, mężczyzny w kwiecie wieku. Ma ON piękną żonę Vivian i cudowną córeczkę London, pracuje w dużej agencji reklamowej w Charlotte. Powiedziałabym, że ma życie idealne. Jednak wiem, że takie nie istnieje i „siedząc” w tej książce czekałam tylko na moment, gdy to wszystko ulegnie zmianie. Na moje szczęście, a nieszczęście Russella, nie musiałam na to zbyt długo czekać.

    Pewnego dnia nasz bohater postanowił zmienić swoje życie. Stwierdził, iż ma dość bycia pracownikiem i zdecydował się założyć własną agencję reklamową. Rodzice, siostra - Marge oraz żona odradzali mu to, każde z nich wiedziało, że to właśnie Russel jest żywicielem rodziny. To ON odpowiadał za zapewnienie dobrobytu swojemu dziecku i żonie, która poświęciła karierę, by wychowywać ich córkę.

    Jednak Russel wierząc w swoje umiejętności, zaryzykował i otworzył własną Agencje Reklamową o nazwie Feniks, teraz trzeba było tylko znaleźć pierwszego klienta.

    Niestety nie wszystko szło po myśli Russela, klienci nie pchali się do niego drzwiami i oknami. Jego nowy biznes nie przynosił żadnych zysków, Vivian nie miała zamiaru rezygnować ze swojego stylu życia, w związku z czym domowy budżet mocno podupadł i nie miał go kto ratować.

    W tej sytuacji sama postanowiła wrócić do pracy, znalazła ją w firmie Waltera Spannermana, wtedy jednak powstał nowy problem. Co zrobią z kilkuletnią London w czasie ich pracy? Dopiero po wakacjach London pójdzie do pierwszej klasy, więc do tego czasu ktoś jednak musi się nią zająć, odwozić na zajęcia, dbać o to by zjadła. Jednak dla Vivian rozwiązanie było banalnie proste, Russel mógł się tym wszystkim zając skoro i tak jego firma nie miała klientów.

    Z początku nie był ON zadowolony z rozwoju sytuacji, jednak już krótkim czasie intensywnej opieki nad London, jego relacja z córką wkroczyła na nowy poziom, a z tego powodu był szczęśliwy.

    Praca Vivian coraz bardziej ją pochłaniała i wymagała też częsty delegacji, po jednej z nich postanowiła ona oznajmić mężowi, że zakochała się we własnym szefie i że to właśnie z nim postanowiła spędzić resztę swojego życia.

    W tym ciężkim dla Russela okresie największym jego wsparciem została Marge i jej partnerka Liz. To na nie mógł liczyć w każdej chwili. On i Marge zawsze mogli na sobie polegać i zawsze się wspierali, Liz jest terapeutą. Jej pomoc w zrozumieniu przez Russela, co tak właściwie stało się z jego małżeństwem, okazała się bezcenna.

    To, że krótko po tych wydarzeniach jego siostra ciężko zachorowała, sprawiło że ten rok, stał się jednym z najcięższych w jego życiu.

    Jest to kolejna książka w narracji prowadzonej z perspektywy mężczyzny, którą miałam okazje czytać. I szczerze mówiąc coraz bardziej zaskakuje mnie, jak pozytywnie ją odbieram. Nie oszukujmy się, w literaturze obyczajowej większość książek pisana jest z perspektywy kobiety, nie mężczyzny. Od teraz uważam, że jest to błąd.

    Jeśli chodzi o sam styl, mam nadzieje, że każdy z Was już kiedyś czytał choć jedną książek Nicholasa Sparksa. Dawno nie miałam w rękach książki takiej jak „We dwoje”, która od samego początku wciągnęła mnie w fabułę na dobre i gdyby nie to, że pracuję, (a do pracy niestety muszę chodzić) czytałabym ją bez przerwy. By tylko wiedzieć co się stanie.

    Autor potrafi doskonale budować napięcie i szargać emocjami czytelnika, jak tylko mu się podoba. Ostatnie rozdziały czytałam z zapasem chusteczek pod ręką, bo bez nich nic bym nie widziała.

    Niestety jest też to coś, przez co zwlekałam z napisaniem tej recenzji. Odnoszę wrażenie, że w pewnym momencie pracy twórczej autor postanowił nagle zmienić tor akcji. W pierwszej części książki dostaliśmy historię o miłości, nowych wyzwaniach i końcu małżeństwa państwa Green, w drugiej na pierwszy plan wychodzi choroba Marge, to co było wcześniej schodzi na bardzo daleki drugi plan. Tak daleki, że w pewnym momencie zaczęłam się zastanawiać czy ja dalej czytam tę samą książę. Oczywiście wiem i rozumiem, że przy odniesieniu do choroby swojej siostry Russ zrozumiał, czego tak naprawdę potrzebuje od życia i jak ma nim pokierować, by jego (choć rozbita) rodzina była szczęśliwa. Dalej mam jednak wrażenie, że można było te historie rozdzielić na dwie książki, i żadna z nich by na tym nie traciła.

    Za możliwość przeczytania dziękuje wydawnictwu Albatros.

    Czy ta recenzja była przydatna? tak | nie
    Napisz pierwszy komentarz

Pokaż pozostałe 10 recenzji

Szczegóły

Pokaż więcej

  • Tytuł: We dwoje
  • Autor: Nicholas Sparks
  • Wydawnictwo Albatros
  • Oprawa: Miękka
  • Rok wydania: 2017
  • Ilość stron: 544
  • Stan: nowy, pełnowartościowy produkt
  • Model: 9788365781642
  • Język: polski
  • Tłumacz: Dobrzańska Anna
  • ISBN: 9788365781642
  • EAN: 9788365781642
  • Wymiary: 14.5x20.5x3.3 cm
Zobacz, dlaczego warto nam zaufać

Doskonała komunikacja, perfekcyjne podejście do klienta, realizacja szybka i całkowicie zgodna z zamówieniem, do tego dobra cena, czyli całość na piątkę.

Anyszka

Polecam, polecam, polecam! Świetny wybór, książki w doskonałej cenie i co najważniejsze błyskawiczna realizacja zamówienia - dodaję do moich ulubionych sklepów.

magdape

Bardzo miła obsługa, szybko reagują na wiadomości pisane. Szybko rozwiązują problem i tłumaczą sytuację, oraz bardzo jasno i konkretnie piszą mail o każdej zmianie w zamówieniach.

Lenka

Kolejny raz robię zakupy w sklepie i jest super szybko, tanio i wygodnie. Aż żałuję, że nie mają innych propozycji, które mnie interesują. Gorąco polecam.

Beata

Transakcja przebiegła szybko i sprawnie. Książki super i wszystko porządnie zapakowane. Nie jest to na pewno moja ostatnia styczność ze sklepem. Polecam.

Agnieszka

Sklep godny polecenia, szybko zrealizował zamówienie. Dodatkowo otrzymałam rabat. Bardzo korzystna cena zamówionych książek. Łącznie z przesyłką wyszło taniej niż w księgarni stacj...

Zosia

Bardzo sprawnie zrealizowane zamówienie. Pomimo, że podano mi późniejszy termin dostarczenia przesyłki otrzymałam ją kilka dni wcześniej. Sklep cechuje solidność i profesjonalizm. ...

Joanna

Sklep bardzo fajny, pomocny i szybki. Realizacja zamówienia trwała kilka dni. Zamówienie doskonale zapakowane i nienaruszone.

Frau Sonne

Jestem zadowolona ze sklepu i przeprowadzonej transakcji. Duży wybór książek, dostawa zgodnie z podaną przez sprzedawcę datą, bardzo porządnie zapakowana. Polecam.

agnes352

Polecam sklep z czystym sumieniem. Kontakt bardzo dobry, ceny rewelacyjne, wybór książek ogromny. Na pewno wkrótce znów złożę zamówienie.

natka2817

Rewelacja!!! Zamówienie otrzymałam 5 dni od złożenia zamówienia, a mieszkam w Wielkiej Brytanii.

Adrianna

Pierwszy raz kupowałam książki przez internet i się nie rozczarowałam. Książki przyszły w oczekiwanym terminie, były dobrze zabezpieczone. Na pewno skorzystam jeszcze nie jeden raz...

Paula