Czekam na Was, ale się nie śpieszcie

Średnia: 5.0 Ilość ocen: 4
Wysyłka w:
24 godziny + czas dostawy
Wydawnictwo
Ilość stron
276
Rok wydania
2017
Nasza cena: 25,13 zł 34,90 zł Taniej o: 28%


Jeżeli chcesz zgłębić wartości jakimi kierował się w życiu Jan Kaczkowski oraz poznać niesamowite anegdoty z jego życia, to książka "Czekam na Was, ale się nie śpieszcie" z pewnością Cię zauroczy i nie pozwoli oderwać się od lektury przez długie godziny. To wyjątkowa publikacja, pełna empatii, zrozumienia i szczerości.

Książka przybliża nam to, kim był ksiądz Jan Kaczkowski. Była naczelna czasopisma "Gala", Izabela Bartosz, na potrzeby książki przeprowadziła wywiad z Kapsydą Kobro-Okołowicz, która była bliską przyjaciółką księdza. To właśnie jej ciepłe opowieści przyczyniły się do stworzenia niesamowitego obrazu księdza, który poświęcił życie, by ratować innych.

Kaczkowski nie był zwykłym księdzem, nie był zwykłym człowiekiem. Wie to każdy kto tylko miał okazję go poznać. Kaczkowski to ksiądz, który pozbył się patosu, był po prostu równym gościem, Był dobrym człowiekiem. Już jako dziecko poczuł powołanie, nie przeszkodziła mu w tym nawet niepełnosprawność. Choć sam zmagał się najpierw z rakiem nerki, a później z glejakiem, to postanowił swoje życie spędzić na pomocy innym. Nie oczekiwał żadnej litości ani pomocy. Był skory do działania, bardzo aktywny, robił naprawdę wiele byle tylko móc pomóc innym.

Ks. Kaczkowski, mimo ciężkiej choroby jaką doświadczał nigdy nie brakowało mu poczucia humoru. Nie brakowało sytuacji, w których przeklinał, a nawet wychodził na papierosa. Nie wylewał za kołnierz, kochał jedzenie, zwłaszcza przepadał za polędwicą i winem. Mimo, że był księdzem, nie wywyższał się. Traktował na równi wiernych i ateistów, kochał wszystkich ludzi bez względu na podziały. Kochał ludzi i starał się im pomagać, jak tylko potrafił. Pacjentów hospicjum traktował zawsze z szacunkiem.

Ksiądz Jan Kaczkowski również był nauczycielem w szkole zawodowej oraz w liceum. Dzięki jego naukom wielu uczniów nawróciło się na dobrą drogę. Nawet podczas późnego stadium choroby był gotów na interwencję w środku nocy. Życie Kapsydy również nie było lekkie. Straciła matkę już w latach dziecięcych. Będąc dorosłą zachorowała na białaczkę limfatyczną. Była działaczką fundacji Rak and Roll, gdzie walczyła o prawa oraz o godność pacjentów. Razem z księdzem dogadywali się i tworzyli niezastąpiony zespół.

Całość książki jest niezwykle szczera i bardzo rzetelna. Przytoczone są mniej znane anegdoty z życia Kaczkowskiego. Tekst książki spowoduje u Czytelnika zarówno śmiech, jak i płacz. Są fragmenty, które są niezwykle wstrząsające i jednocześnie absorbujące. Warto poznać historię tego niezwykłego człowieka i przekonać się jak wielką posiadał energię, zaangażowanie oraz chęć pomocy.

Książka to wspaniałe wspomnienie księdza. Napisana jest w sposób lekki i przystępny dla każdego Czytelnika Treść książki jest niezwykle szczera, to piękny portret tego wyjątkowego człowieka. Wywiad z Kapsydą dodaje publikacji wyjątkowego wyrazu, wkracza na kolejny poziom szczerości.

Kapsyda Kobro-Okołowicz jest biografką, działaczką społeczną oraz poetką. Mieszka w Warszawie. Ukończyła filologię polską i słowiańską na Uniwersytecie imienia Adama Mickiewicza w Poznaniu. Jest członkinią związku literatów polskich, laureatką wielu licznych konkursów poetyckich.

Czytaj całość

Recenzje (4)
  1. Recenzenckie Mistrzostwo Świata
    Ocena: 5/5
    Dodana przez w dniu 2017-03-07
    Recenzja dotyczy produktu typu: książka
    5 z 5 osób uznało recenzję za przydatną

    Księdza Jana Kaczkowskiego wszyscy znają i nie trzeba go Wam opisywać, ale tylko jedna osoba, mówiła do niego „Hardy Johnny”. Była to pani Kapsyda Kobro-Okołowicz, a ks. Jan na to jej pozwalał, spodobało mu się.

    Pani Kapsyda z Janem stanowili wspaniałą parę przyjaciół, mieli wiele tematów do rozmowy i byli dla siebie wzajemną inspiracją.

    W obecności Kapsydy, Jan był radosny i stawał się bardziej szalony. Oboje z natury nietuzinkowi, zarażali innych swoją opieką nad chorymi na raka.

    Ksiądz Jan był bardzo związany ze swoją babcią. Gdy po latach odnaleziono księdza zeszyt z notatką pisaną dziecięcym pismem ”Mam osiem lat. Kocham pociągi i mam nadzieję, że nie przeszkodzi mi to w moim powołaniu”, był to dowód na to, że już jako dziecko wiedział kim będzie.

    W podstawówce ksiądz Jan zauważył, że jedna z nauczycielek jest w ciąży.

    Podszedł do niej, wskazał palcem na brzuch, powiedział ”Jesteś brzemienna i w bólach rodzić będziesz”, a możecie sobie wyobrazić jaka była mina nauczycielki - bezcenna.

    Ksiądz Jan opowiadał Kapsydzie o swojej rodzinie, o swoim bracie i swojej siostrze, a później o mamie.

    Kapsydzie ks. Jan imponował podejściem do pacjentów. Był niesamowicie uważny i delikatny w stosunku do nich. Znał imię każdego chorego, pamiętał, kto i na co chorował.

    Ksiądz Jan był kapłanem dla wszystkich ludzi, nikogo nie wykluczał, ani nie robił wyjątków ”Módlmy się za ludzi bez względu na to, czy są z prawicy, czy z lewicy, by słuchali przekazu Ewangelii, że należy bezwzględnie miłować i szanować drugiego człowieka.”

    Całkowicie poświęcił się dla hospicjum. Mimo choroby jeździł po Polsce z kazaniami, cały czas pracował.

    Kapsyda była dla księdza Jana bardzo ważna, kochał ją jak siostrę.

    W rozmowie ze swoim przyjacielem i wychowankiem ks. Damianem Jędrzejakiem zawsze przypominał ”Pamiętaj, że w życiu najważniejsza jest miłość. Kochaj Boga, bo On cię kocha ponad wszystko i kochaj innego człowieka”.

    Do tej książki nie muszę Was chyba specjalnie zachęcać, bo jestem pewna, że i tak po nią sięgniecie.

    Przepięknie napisana, ciepła, emocjonalna i w sposób autentyczny ukazująca księdza Jana, takim jakim naprawdę był, żył, i na zawsze pozostał w naszych sercach i umysłach.

    Ksiądz Jan to niezwykły bohater, który zawsze dążył do świętości.

    Tacy bohaterowie mają siłę zmienić świat. Nawet po śmierci.

    Polecamy, zespół dobrerecenzje.pl

    Czy ta recenzja była przydatna? tak | nie
    Napisz pierwszy komentarz
  2. Super Recenzent
    Ocena: 5/5
    Dodana przez w dniu 2017-03-28
    Recenzja dotyczy produktu typu: książka
    2 z 2 osób uznało recenzję za przydatną

    www.matkaniewariatka.pl

    Przeczytałam trzy
    książki autorstwa samego Jana Kaczkowskiego, wydane jeszcze za jego życia. Każda z nich była wartościowa, ważna, mądra, pełna inteligentnych uwag i prawd życiowych. Nad każdą należało się zastanowić, zatrzymać i przeanalizować jej sens. Wszystkie one zajmują ważne miejsce w mojej bibliotece. Tym chętniej sięgnęłam po najnowszą książkę, w której pojawia się ksiądz Jan Kaczkowski. Wydana już po jego śmierci, napisana przez Izę Bartosz, jest rozmową o nim z jego przyjaciółkę Kapsydą Kobro-Okołowicz.

    W książce "Czekam na Was, ale się nie spieszcie", wydawnictwa Czerwone i Czarne, znajdziecie mnóstwo wspomnień o księdzu Kaczkowskim. Takich radosnych, szczerych, zabawnych i sympatycznych. Tych poważnych, z trudniejszego okresu jego życia- kiedy dowiedział się o chorobie i z nią walczył. I tych smutnych, o życiu po jego śmierci. Kapsyda z niezwykłą szczerością i otwartością opowiada o swoim przyjacielu. Z ufnością, odwagą i bijącym w każdym słowie szacunku oraz uznaniu przedstawia nam jego życie, pracę, sposób w jaki traktował ludzi.

    Nie chcę wam pisać co dokładnie można znaleźć w książce, nie będę przytaczała żadnej anegdotki czy poważniejszej historii. Sami sobie przeczytajcie, bo dopiero wtedy ta historia nabierze dla was sensu. Powiem wam jednak, że warto mieć pod ręką jakąś chusteczkę, bo można i warto się wzruszyć nad tym w jaki sposób ludzie wypowiadają się i wspominają księdza Jana Kaczkowskiego. W ostatniej części książki opowiadają się o nim jego przyjaciele, rodzina, osoby z którymi współpracował, którzy byli mu w jakiś sposób bliscy. Wspominają ich pierwsze spotkanie, przypominają anegdoty z ich życia, wyrażają swój podziw dla jego osoby.

    "Czekam na Was..." to cenna lektura. Taka, która każe się zatrzymać, wciągnąć głęboko powietrze do płuc i uświadomić sobie jak kruche jest życie. Jak okrutny bywa los, gdy zabiera tak dobrych i ważnych ludzi. Jak się cieszyć z tego co się ma, nawet w obliczu beznadziei. Ksiądz Jan Kaczkowski jest bohaterem, zaklinaczem ludzkich serc i ikoną dobrych uczynków. Działał, walczył dla innych i to ich stawiał na pierwszym miejscu. Dzisiaj oni okazują mu swoją wdzięczność, dzieląc się z nami czasami dość intymnymi, osobistymi wspomnieniami. Taka właśnie jest ta książka- szczera, głęboka i trochę intymna.

    Czy ta recenzja była przydatna? tak | nie
    Napisz pierwszy komentarz
  3. Recenzenckie Mistrzostwo Świata
    Ocena: 5/5
    Dodana przez w dniu 2017-05-13
    Recenzja dotyczy produktu typu: książka
    0 z 0 osób uznało recenzję za przydatną

    "No cóż, własną śmierć, trzeba przeżyć". Tak mawiał Ks. Jan Kaczkowski, w swoich rozmowach. Mam wrażenie, że to jedna z tych osób, które swoją śmierć, przeżyły w niesamowity, bardzo godny sposób, dając przykład wielkiej siły i wielkiej wiary. Pomijając oczywiście fakt, że rak i ciężka choroba raczej z godnością i siłą się nie kojarzą. Ks. Jan kochał ludzi, był w stanie poświęcić dla nich wiele, poświęcił znaczną cześć swojego życia, by walczyć dla innych osób o zachowanie godności właśnie, człowieczeństwa, bezpieczeństwa i spokoju. Uczył innych z jaką czułością, poświęceniem i oddaniem powinni opiekować się osobami umierającymi. Założył hospicjum w Pucku, które miało być wzorem dla innych. Wyznaczył wysokie standardy opieki paliatywnej, które dla niego były zdecydowanie niezbędne, a niestety brakowało ich w publicznych placówkach. Organizował zajęcia dla studentów medycyny, podczas których nauczono młodych lekarzy, jak rozmawiać z pacjentami, chorymi na śmiertelne choroby, jak traktować ich podmiotowo, a nie przedmiotowo. Gdy sam, dwukrotnie zachował na raka, nie tylko walczył o swoje życie i zdrowie, ale również podnosił na duchu zarówno chorych jak i ich rodziny.

    Dużo w tym opisie wyszło umierania, ale ta książka nie jest o nim, jest o życiu i o jego smakowaniu, bowiem Ks. Jan był wielkim smakoszem życia i .... potraw. Zapytany o to, co robić, by życie smakowało, odpowiadał:

    " Przede wszystkim jej jeść. I mieć na nie apetyt. Nie zapychać się byle czym. Szukać smaku w wielu wymiarach, tym podstawowym - smaku pysznych potraw, ale i w smaku intelektualnym, duchowym... Nie zalewać sobie głowy, duszy i sumienia byle czym. Rozsmakować się w rozmowach, poznawaniu nowych ludzi i tym, co nas inspiruje."

    Tak właśnie pragnę żyć ja. Tak właśnie żył i nauczał o życiu Ks. Jan.

    Izabela Bartosz, była naczelna czasopisma "Gala", przeprowadziła wywiad z Kapsydą Kobro-Okołowicz, współpracownicą, przyjaciółką, byłą prezeską Fundacji Rak AND Roll. Dzięki niej poznajemy bliżej sylwetkę tego niesamowitego człowieka, skromnego, pozbawionego patosu, gotowego do ostatnich swoich dni poświęcać się dla wspierania innych, w ich walce z chorobą. Kapsyda również jest osobą nietuzinkową, mimo tego, że nie jest osobą wierzącą, stworzyła z księdzem jedną z silniejszych relacji w jego życiu. Razem przełamywali stereotypy, walczyli o chorych, nie poddawali się. Mimo różnic religijnych udowodnili, że w życiu tak naprawdę najważniejsza jest miłość do bliźniego i czynienie dobra. Książka zawiera również wspomnienia najbliższych Ks. Jana: jego ojca, siostry, bratowej, współpracowników i przyjaciół.

    Myślę, że bardzo brakuje takich księży w Polskim Kościele, a jeśli są, to bardzo brakuje ich w publicznym życiu. Niezmiernie mało jest też, takich książek, pełnych pozytywnego przekazu, dobra i wiary w drugiego człowieka.

    Gorąco polecam

    Czy ta recenzja była przydatna? tak | nie
    Napisz pierwszy komentarz
  4. Recenzenckie Mistrzostwo Świata
    Ocena: 5/5
    Dodana przez w dniu 2017-04-06
    Recenzja dotyczy produktu typu: książka
    0 z 0 osób uznało recenzję za przydatną

    Kim naprawdę był Ks. Jan Kaczkowski? Był równym gościem w sukience. Izabela Bartosz, była naczelna czasopisma „Gala”, na potrzeby książki przeprowadziła wywiad z Kapsydą Kobro-Okołowicz, bliską przyjaciółką Jana. To właśnie z jej ciepłej opowieści dowiadujemy się o nietypowym księdzu, który poświęcił życie dla ratowania innych.

    Kaczkowski był niezwykłym człowiekiem. Każdemu, kto go kojarzy nie trzeba tego tłumaczyć. Ksiądz, który wyzbył się zbędnego patosu i napuszenia. Od dziecka czuł powołanie i nie przeszkodziła mu nawet widoczna niepełnosprawność. Założył hospicjum w Pucku, podnosił na duchu zarówno chorych jak i ich rodziny. Choć sam zmagał się najpierw z rakiem nerki, w późniejszym czasie z glejakiem, to nie oczekiwał litości ani pomocy, wręcz przeciwnie, postanowił żyć na pełnej petardzie, całe swoje życie poświęcając innym.

    Nie brakowało mu poczucia humoru. Potrafił przeklinać, a towarzystwie nawet wyjść na papierosa. Na pewno nie wylewał za kołnierz. Uwielbiał jeść, do historii przeszła jego ulubiona polędwica i wino. Co go wyróżniało – nie wywyższał się. Nie traktował inaczej wiernych i ateistów, dla niego najważniejszy był po prostu człowiek. Kochał ludzi, był w stanie zrobić dla nich wszystko. Starał się traktować swoich pacjentów z należytym szacunkiem, jakiego brakowało w placówkach publicznych. W jego hospicjum ludzie byli traktowani po królewsku. Sam Jan zorganizował zajęcia dla studentów medycyny, na których uczyli się etycznego podejścia do chorego. Uczyli się traktowania podmiotowego, nie przedmiotowego.

    Uczył również w szkole – zawodowej i liceum. Uczniów szkoły zawodowej nazywał „swoimi ogarami”. Wielu z nich wyprowadził na dobrą drogę. Proponował wolontariat w swojej placówce, starał się ich wyprowadzić na prostą. Dla swoich pacjentów był gotowy nawet w środku nocy na interwencję, nawet jeśli choroba powoli go pokonywała.

    Kapsyda również nie miała łatwego życia. Kiedy była jeszcze dzieckiem straciła matkę. Już jako dorosła kobieta zachorowała na przewlekłą białaczkę limfatyczną. Również walczyła, nie tylko z chorobą, ale też z niesprawiedliwością. Jako działaczka fundacji Rak'n'Roll walczyła o prawa i godność pacjentów. Oboje z Janem tworzyli bardzo zgrany zespół. On, ksiądz, ona lewaczka, zdeklarowana ateistka. Dwa różne światy, choć myślenie podobne. Oboje chcieli, by ludzie chorzy na raka byli szczęśliwi w ostatnie dni swojego życia. Kapsyda nazywała Jana „Hardym Johnnym”, co mu się bardzo podobało i w pełni oddawało jego naturę.

    Nie chcę ani opowiadać Wam całej historii tego cudownego księdza, który czarował słowem i swoim ludzkim charakterem i zachowaniem, nie chcę również oceniać tej książki pod względem poprawności. Kim jestem, by oceniać czyjeś życie?

    „Czekam na Was...” to zbiór wspomnień o Janie Kaczkowskim, człowieku petardzie, autorze książki „Nie ma szału, jest rak”. To nie tylko wywiad z jego „najintensywniejszą” przyjaciółką, ale również wspomnienia jego rodziny i przyjaciół. W całym tekście czujemy ten ból jakiego doświadczają bohaterowie. Wiemy o zbliżającej się katastrofie, dlatego jest ON tak bardzo widoczny. Ponadto forma „był” jest wymowna.

    Całość jest rzetelna, wszyscy „przesłuchiwani” opowiadają ciekawe anegdoty z życia Kaczkowskiego. Możemy zarówno się pośmiać jak i popłakać. Ja się wzruszyłam ogromnie. Były momenty, że szklistym wzrokiem próbowałam odczytać tekst. Nie jestem praktykującą wierzącą, a już na pewno nie wierzę w księży. A w tym przypadku żałuję, żałuję ogromnie, że nie miałam szans, by poznać tego specyficznego człowieka. Myślę, że każdy powinien poznać jego niesamowitą historię, docenić jego zaangażowanie. Historie opowiedziane przez Kapsydę, z uczuciem, z miłością i tęsknotą.

    Recenzja znajduje się również na www.zksiazkadolozka.blogspot.com

    Czy ta recenzja była przydatna? tak | nie
    Napisz pierwszy komentarz

Zobacz, dlaczego warto nam zaufać

Doskonała komunikacja, perfekcyjne podejście do klienta, realizacja szybka i całkowicie zgodna z zamówieniem, do tego dobra cena, czyli całość na piątkę.

Anyszka

Polecam, polecam, polecam! Świetny wybór, książki w doskonałej cenie i co najważniejsze błyskawiczna realizacja zamówienia - dodaję do moich ulubionych sklepów.

magdape

Bardzo miła obsługa, szybko reagują na wiadomości pisane. Szybko rozwiązują problem i tłumaczą sytuację, oraz bardzo jasno i konkretnie piszą mail o każdej zmianie w zamówieniach.

Lenka

Kolejny raz robię zakupy w sklepie i jest super szybko, tanio i wygodnie. Aż żałuję, że nie mają innych propozycji, które mnie interesują. Gorąco polecam.

Beata

Transakcja przebiegła szybko i sprawnie. Książki super i wszystko porządnie zapakowane. Nie jest to na pewno moja ostatnia styczność ze sklepem. Polecam.

Agnieszka

Sklep godny polecenia, szybko zrealizował zamówienie. Dodatkowo otrzymałam rabat. Bardzo korzystna cena zamówionych książek. Łącznie z przesyłką wyszło taniej niż w księgarni stacj...

Zosia

Bardzo sprawnie zrealizowane zamówienie. Pomimo, że podano mi późniejszy termin dostarczenia przesyłki otrzymałam ją kilka dni wcześniej. Sklep cechuje solidność i profesjonalizm. ...

Joanna

Sklep bardzo fajny, pomocny i szybki. Realizacja zamówienia trwała kilka dni. Zamówienie doskonale zapakowane i nienaruszone.

Frau Sonne

Jestem zadowolona ze sklepu i przeprowadzonej transakcji. Duży wybór książek, dostawa zgodnie z podaną przez sprzedawcę datą, bardzo porządnie zapakowana. Polecam.

agnes352

Polecam sklep z czystym sumieniem. Kontakt bardzo dobry, ceny rewelacyjne, wybór książek ogromny. Na pewno wkrótce znów złożę zamówienie.

natka2817

Rewelacja!!! Zamówienie otrzymałam 5 dni od złożenia zamówienia, a mieszkam w Wielkiej Brytanii.

Adrianna

Pierwszy raz kupowałam książki przez internet i się nie rozczarowałam. Książki przyszły w oczekiwanym terminie, były dobrze zabezpieczone. Na pewno skorzystam jeszcze nie jeden raz...

Paula