Czarnoksiężnik z Archipelagu

Średnia: 5.0 Ilość ocen: 2
Wysyłka w:
24 godziny + czas dostawy
Rok wydania
2016
Ilość stron
240
Inne wersje (2)
eBook, mobi, epub
za 20,32 zł
Audiobooki mp3
za 21,16 zł
Nasza cena: 19,14 zł 29,90 zł Taniej o: 36%

Klasyka powieści fantasy! Opowieść o naukach pobieranych przez młodzieńca z wymyślonej krainy u mędrców, którzy posiedli kunszt czarnoksięski. Zarazem jest to opowieść realistyczna o kształtowaniu się osobowości, dorastaniu wśród przeciwieństw, o tym, jak zapalczywa lekkomyślność przeradza się w dojrzałość. Jest to, wreszcie, przypowieść o tym, jak – nie czując upadlającego strachu – pogodzić się z myślą o śmierci. „Czarnoksiężnik z Archipelagu” to pierwsza część czterotomowego cyklu

„Ziemiomorze”  Ursuli K. Le Guin, przez znawców zgodnie obwołanego arcydziełem światowej literatury fantasy. Saga o Ziemiomorzu to nic innego jak opowieść o dojrzewaniu, o wyzbywaniu się młodzieńczej pychy i ducha rywalizacji, dorastaniu do wewnętrznej harmonii i mądrości, ale też zrozumienia ograniczoności ludzkich działań. Im większa moc i im większa władza, tym większa odpowiedzialność – przestrzega Le Guin. „Wysokie obcasy”

 

Fragment książki


Rozdział 1

Wojownicy we mgle


      Wyspa Gont, samotna góra wznosząca swój wierzchołek o milę ponad poziomem umęczonego przez sztormy Morza Północno-Wschodniego, jest krainą sławną z czarnoksiężników. Z miast ukrytych w jej wysokich dolinach i z portów usadowionych w ciemnych, wąskich zatokach wyszedł już niejeden Gontyjczyk, aby służyć władcom Archipelagu w ich stolicach jako czarnoksiężnik lub mag albo też żeby w poszukiwaniu przygód wędrować ze swoimi czarami od wyspy do wyspy po całym Ziemiomorzu.

      Powiadają niektórzy, że największy z nich – a z pewnością był największym podróżnikiem – to człowiek zwany Krogulcem, który w dniach szczytu swej potęgi stał się zarazem Władcą Smoków i Arcymagiem. O życiu jego opowiadają „Czyny Geda” i liczne pieśni, ale nasza opowieść dotyczy czasów, kiedy nie narodziła się jeszcze jego sława, a pieśni nie zostały ułożone.

      Urodził się w odludnej wiosce zwanej Dziesięć Olch, tkwiącej wysoko na zboczu góry, tam gdzie zaczyna się Dolina Północna. Poniżej wioski spadają ku morzu skośnymi tarasami pastwiska i grunty orne doliny, inne zaś miasteczka leżą na krętych brzegach rzeki Ar; ponad wioską wznoszą się już tylko jeden za drugim porośnięte lasami grzbiety górskie ażdo skał i śniegów na wyniosłych szczytach.

      Imię, które nosił jako dziecko, Duny, nadała mu matka; to imię i życie były wszystkim, co mogła mu ofiarować, zmarła bowiem, zanim ukończył rok. Ojciec, wiejski kowal brązownik, był ponurym milczkiem, a ponieważ z sześciu braci Duny’ego, znacznie od niego starszych, jeden po drugim wyprowadzał się z domu, aby uprawiać ziemię, żeglować po morzu lub pracować jako kowal w innych miasteczkach Doliny Północnej, nie było nikogo, kto by mógł wychować dziecko w atmosferze czułości.

      Duny rósł dziko jak wybujałe ziele – wysoki, zapalczywy chłopak, krzykliwy, hardy i pełen gniewu. Wraz z gromadką innych wiejskich dzieci pasał kozy na spadzistych łąkach ponad rzecznymi źródłami; a gdy był już wystarczająco silny, aby poruszać miechami kowalskimi, ojciec zatrudnił go jako pomocnika w kuźni, płacąc szczodrze szturchańcami i chłostą.

      Niewiele było pożytku z Duny’ego. Przebywał zawsze z dala od domu; zapuszczał się w głąb lasu, pływał w rozlewiskach rzeki Ar, bystro toczącej swoje zimne wody jak wszystkie gontyjskie rzeki, albo wspinał się po żlebach i urwiskach ku szczytom ponad lasem, skąd mógł widzieć morze, rozległy północny ocean, na którym poza Perregalem nie było już wysp.

      W wiosce mieszkała siostra jego zmarłej matki. Troszczyła się niegdyś o jego niemowlęce potrzeby, ale odkąd umiał sam o siebie zadbać, nie poświęcała mu więcej uwagi. Któregoś dnia jednak, gdy chłopiec miał siedem lat i, przez nikogo nieuczony, nic jeszcze nie wiedział o umiejętnościach i mocach, jakie istnieją w świecie, zdarzyło mu się usłyszeć, jak ciotka wykrzykuje jakieś słowa w stronę kozy, która wskoczyła na strzechę chaty i nie chciała zejść; zeskoczyła jednak, gdy ciotka przywołała ją pewnym wierszykiem.

      Pasąc nazajutrz długowłose kozy na łąkach Wysokiego Zbocza, Duny wykrzyknął w ich stronę zasłyszane słowa, choć nie znał ich zastosowania ani znaczenia i nie wiedział nawet, co to za wyrazy:

      Noth hierth malk man

      hiolk han merth han!

      Wykrzyczał wierszyk na całe gardło i kozy zbliżyły się do niego. Podbiegły bardzo prędko, wszystkie naraz, całkiem bezgłośnie. Spoglądały na niego z głębi ciemnych szczelin pośrodku swoich żółtych oczu.

      Duny się zaśmiał i znów powtórzył głośno wierszyk, ten wierszyk, który dał mu władzę nad stadem. Kozy podeszły bliżej, tłocząc się i przepychając wokół niego.

      Nagle poczuł lęk przed ich grubymi, pręgowanymi rogami, przed ich dziwnymi oczami i dziwnym milczeniem. Usiłował wyrwać się spomiędzy nich i uciec. Kozy spieszyły wraz z nim, wciąż gęsto zbite dookoła, aż wreszcie zbiegli w ten sposób na łeb na szyję do wioski – kozy pędziły stłoczone, jak gdyby obwiązywał je ciasno jakiś sznur, a chłopiec pośrodku nich z wrzaskiem zalewał się łzami. Wieśniacy wybiegli z domów, obrzucając przekleństwami kozy i śmiejąc się z chłopca. Wraz z nimi nadeszła jego ciotka, która się nie śmiała. Powiedziała kozom jakieś słowo i zwierzęta zaczęły beczeć, rozchodzić się i skubać trawę, uwolnione spod działania uroku.

      – Chodź ze mną – powiedziała ciotka do Duny’ego.

      Zabrała go do chaty, w której mieszkała samotnie. Zwykle nie pozwalała do niej wchodzić żadnemu dziecku i dzieci bały się tego miejsca.

      Chata była niska i mroczna, pozbawiona okien, pełna woni ziół, które suszyły się zawieszone na poprzecznej żerdzi dachu – mięta, czosnek, smagliczka i tymianek, krwawnik i tatarak, królewnik, czarcie kopytko, wrotycz i liście laurowe.Ciotka usiadła ze skrzyżowanymi nogami przy palenisku i patrząc z ukosa na chłopca przez plątaninę swoich czarnych włosów, spytała go, co powiedział kozom i czy wie, czym jest ten wierszyk. Gdy przekonała się, że Duny nic nie wie, a jednak umiał rzucić urok na kozy, aby zbliżyły się i szły za nim, zrozumiała, że chłopiec ma zapewne w sobie zadatki na czarnoksiężnika.

      Jako siostrzeniec, Duny był dla niej niczym, ale teraz spoglądała na niego innym okiem. Pochwaliła go i powiedziała, że mogłaby nauczyć go wierszyków, które bardziej mu się spodobają, na przykład słów, które zmuszą ślimaka, żeby wyjrzał ze skorupki, albo imienia, którym można przywołać krążącego po niebie sokoła.

      – Tak, naucz mnie tego imienia! – zawołał Duny, wolny już od przerażenia, w które wpędziły go kozy, i dumny, że ciotka pochwaliła jego zdolności.

      Czarownica odparła:

      – Ale jeśli nauczę cię tego słowa, nie powtórzysz go nigdy innym dzieciom.

      – Przyrzekam.

      Jego chętna niewiedza rozbawiła ją.

      – Dobrze, zgoda. Ale nie pozwolę ci złamać przyrzeczenia. Twój język pozostanie niemy, dopóki sama nie zechcę go rozwiązać, i nawet wtedy, mimo że będziesz mógł mówić, nie będziesz zdolny do wypowiedzenia słowa, którego cię nauczę, w obecności kogoś postronnego. Musimy strzec tajemnic naszego rzemiosła.

      – Dobrze – zgodził się chłopiec; w istocie nie miał wcale ochoty zdradzać tajemnicy swoim towarzyszom zabaw, chciał bowiem wiedzieć i robić to, czego oni nie znali i nie potrafili.

      Siedział bez ruchu, podczas gdy ciotka związała z tyłu swoje potargane włosy, ściągnęła rzemień przepasujący suknię i znówusiadła ze skrzyżowanymi nogami, ciskając na palenisko garście liści, póki ścielący się dym nie napełnił mrocznego wnętrza chaty. Zaczęła śpiewać. Jej głos co chwila opadał lub wznosił się, jak gdyby poprzez nią śpiewał czyjś cudzy głos; śpiew trwał aż do momentu, gdy chłopiec nie wiedział już, czy jeszcze czuwa, czy już śpi, a przez cały ten czas stary czarny pies czarownicy, który nigdy nie szczekał, siedział przy nim z oczami zaczerwienionymi od dymu. Potem czarownica przemówiła do Duny’ego językiem, którego nie rozumiał, i kazała mu powtarzać jakieś wierszyki i słowa, dopóki na chłopca nie spłynął urok, który go zmusił do milczenia.

      – Przemów! – rozkazała, aby sprawdzić, czy czary działają.

      Duny nie mógł mówić, ale się roześmiał. Jego siła przestraszyła trochę ciotkę, bo przecież rzuciła nań swój urok tak mocno, jak tylko potrafiła; usiłowała nie tylko zyskać władzę nad jego mową i milczeniem, ale jednocześnie zaczarować go, aby jej służył w magicznym rzemiośle. A jednak nawet pod działaniem uroku śmiał się. Czarownica nie powiedziała nic. Spryskała ogień czystą wodą, aż dym się rozwiał, i napoiła chłopca, a gdy powietrze było czyste i Duny mógł znowu mówić, nauczyła go prawdziwego sokolego imienia, na którego dźwięk ptak ten musi się zjawić.

[darmowy fragment książki "Czarnoksiężnik z Archipelagu", strony 6-9]

Czytaj całość

Recenzje (2)
  1. Recenzentus NotPospolitus
    Ocena: 5/5
    Dodana przez w dniu 2014-04-06
    Recenzja dotyczy produktu typu: książka
    23 z 36 osób uznało recenzję za przydatną

    Nawarzyłeś piwa, to sam je wypij.

    "Czarnoksiężnik z Archipelagu" to pierwsza część cyklu "Ziemiomorze" Ursuli K. Le Guin. Wydarzenia rozgrywają się początkowo w małej wiosce na wyspie Gont. To tam właśnie rodzi się i dorasta Dunny – chłopiec lekkomyślny, uparty i porywczy. Stroni ON od zwykłych zajęć takich jak praca kowala. Poszukując innej drogi swego życia, pobiera nauki magii od ciotki. Wtedy też okazuje się, że Dunny posiada zdolności magiczne. Wywołując mgłę ratuje ON wioskę przed najazdem okrutnych Kargów. Jego czyn sprawia, że dostaje się ON pod opiekę maga Ogiona. Ten nadaje mu imię Ged. Niestety sposób, w jaki mag przekazuje wiedzę, nie odpowiada chłopcu, który jest zbyt temperamentny, by zgodzić się na powolną naukę. Wyrusza wówczas na wyspę Roke do szkoły czarnoksiężników. Mijają lata, a chłopak z zacięciem uczy się zaklęć. Czarnoksiężnicy widzą w nim wielki potencjał. Jednak jego zuchwałość i chęć zaimponowania kolegom sprawia, że wywołuje ON bezimienną istotę – cień – który od tej chwili staje się jego przekleństwem i omal nie pozbawia go życia. Za karę i w trosce o innych uczniów magowie wypędzają Geda z wyspy. Wtedy też rozpoczyna się walka chłopca z własnymi błędami i słabościami.

    „Czarnoksiężnik z Archipelagu” to pełna przygód powieść, w której akcja nawet na chwilę nie zwalnia tempa. Od samego początku trzyma w napięciu, w świetny sposób potrafi zaintrygować i przyciągnąć uwagę czytelnika. Główny bohater wciąż zmaga się z przeciwnościami losu i stara się naprawić swój największy błąd. Wszystko wskazuje na to, że nie ma nikogo, kto mógłby pomóc mu w tej walce.

    Autorka w brawurowy sposób ukazała też piękno Ziemiomorza, każda z wysp jest fascynującym miejscem, czasem kryjącym w sobie mroczną tajemnicę, a czasami otaczającym strudzonego podróżnika aurą bezpieczeństwa i spokoju. Dodatkowym plusem są legendy i historie związane z poszczególnymi miejscami. Ten fakt sprawia, że całe uniwersum stworzone przez Le Guin jest barwną mieszanką różnorodnych krain, kultur i ludzi.

    Nie ma w tej powieści zbyt wiele dialogów, co tylko powoduje przyśpieszenie akcji. Język natomiast jest łatwy w odbiorze i przenosi czytelnika wprost w wir wydarzeń. Całość stanowi fascynującą, wręcz baśniową scenerię, od której wprost nie można się oderwać.

    Historia lekkomyślnego chłopca, który przeistacza się w potężnego czarnoksiężnika urzeka z jednej strony swą lekkością, z drugiej natomiast ukazuje bardzo ważne przesłanie, że jeśli człowiek zrobi coś nieodpowiedzialnego, niechybnie będzie musiał ponieść konsekwencje swych czynów. Zarówno świat przedstawiony, jak i moralizatorski charakter powieści sprawiają, że jest to świetna książka, którą każdy wielbiciel gatunku fantasy bezwzględnie powinien przeczytać.

    Czy ta recenzja była przydatna? tak | nie
    Napisz pierwszy komentarz
  2. Recenzenckie Mistrzostwo Świata
    Ocena: 5/5
    Dodana przez w dniu 2016-02-10
    Recenzja dotyczy produktu typu: książka
    4 z 8 osób uznało recenzję za przydatną

    Wielki czarnoksiężnik, zwany Krogulcem, nim stał się kimś potężnym był tylko małym chłopcem: nazywał się Duny i mieszkał na Wyspie Gont, położonej w archipelagu Ziemiomorza. Gdy odkrywa swoje zdolności, opiekę nad nim przejmuję jego ciotka, wiejska czarownica, ucząc go, czego tylko potrafi. Do czasu... Gdy wieś, w której mieszka Duny zostaje zaatakowana, ujawnia swoją moc, zwracając na siebie uwagę pewnego czarnoksiężnika, który oferuje mu naukę.

    Brzmi całkiem znajomo, prawda? :) I z resztą znajome jest. Czarnoksiężnik z Archipelagu, jak na klasyczną fantastykę przystało, posługuje się uwielbianymi przez większość schematami. No, przez większość, bo ja do nich zdecydowanie się nie zaliczam. Mimo to, tej powieści nie mam zamiaru stawiać na równi z podobnymi historiami. Czemu? Bo choć rzeczywiście trzyma się znanych nam schematów, ma w sobie coś, co czyni ją wyjątkową.

    Przede wszystkim - styl. Zwykle powieści tego typu kierowane są w zasadzie tylko i wyłącznie do młodszych czytelników, przez co napisane są bardzo prostym, przystępnym językiem. Czarnoksiężnik jest napisany zupełnie inaczej. Jak? Pięknie. Po prostu pięknie. Część tą tłumaczył nasz polski poeta, Stanisław Barańczak, i tą poetyckość, delikatność na prawdę w tej powieści da się zauważyć. Przez to powieść brzmi w uszach jak dzwoneczki, choć czyta się ją nieco wolniej i może nieco ciężej, niż zwykle takie historie. Przy tym wszystkim, Ursula Le Guin opowiada nam historię jakby z boku - taki zabieg sprawia, że dialogów jest niewiele, nie wchodzimy głęboko w głowę i uczucia bohaterów, a obserwujemy ich działania. Taki sposób pisania przypomina mi nieco legendy, które podobnie prowadzą nas przez swoją historię. Czarnoksiężnik jest więc pięknie napisaną baśnią, która jak na baśń przystało jest dość sucha i obiektywna w ocenie czynów swoich bohaterów.

    Nie tylko w stylu powieść przypomina dzieła Andresena czy Braci Grimm. Sprytnie wykorzystywane przez autorkę schematy sprawiają, że ma w sobie morały, typowe dla tego gatunku. Z tego powodu, jest to historia o dwóch dnach: jedno, to po prostu historia Krogulca, opowiadająca o jego drodze do zostania czarnoksiężnikiem, druga zaś to opowieść o dorastaniu młodego człowieka. Opowiada o ciekawości świata i dumie młodych; o zawiści, próbie bycia najlepszym i błędach, które z tego opowiadają; o dojrzewaniu i podejmowaniu właściwych decyzji. Nie jest to może coś nadzwyczaj odkrywczego, ale potrafi przywołać sporo nostalgicznych wspomnień i pozwala utożsamić się z głównym bohaterem, przynajmniej do pewnego stopnia.

    Przez styl Le Guin i niewchodzenie zbyt głęboko w osobowości bohaterów, nie są oni zbyt rozbudowani. To znaczy, cały czas się rozwijają, mają cechy charakterystyczne i umiejętności, jednak to nie budowa ich głębokich charakterów była głównym celem autorki. Jej postacie mają pokazać nam pewne cechy, które kiedyś mieliśmy, mamy, lub być może będziemy mieć oraz skutecznie wykonać zadania, jakie przed nimi stawia.

    Sama w sobie historia nie jest czymś bardzo zaskakującym - w zasadzie, już na początku możemy mniej więcej przewidzieć, jakie będzie zakończenie. Ale mimo wszystko, czytając tą historię, coś do tych ostatnich stron ciągnie i zmusza, by poznać zakończenie.

    Czarnoksiężnik z Archipelagu to na prawdę dobry wstęp do cyklu: pozwala nam poznać młodzieńcze lata naszego głównego bohatera, zżyć się w nim i zakochać w pięknie treści tej historii. Nie sądzę jednak, aby spodobała się każdemu: choć fani fantastyki, tacy z krwi i kości, powinni ją przynajmniej docenić, to osoby przyzwyczajone do historii o bardzo lekkim piórze może najzwyczajniej w świecie zmęczyć. Mimo wszystko, myślę, że nikt, kto po nią sięgnie, aby zapoznać się z treścią tej książki nie będzie żałować. Nie jest długa, a baśniowa otoczka powinna odpowiadać i tym, którzy na co dzień nie czytają fantastyki.

    Czy ta recenzja była przydatna? tak | nie
    Napisz pierwszy komentarz

Szczegóły

Pokaż więcej

Zobacz, dlaczego warto nam zaufać

Doskonała komunikacja, perfekcyjne podejście do klienta, realizacja szybka i całkowicie zgodna z zamówieniem, do tego dobra cena, czyli całość na piątkę.

Anyszka

Polecam, polecam, polecam! Świetny wybór, książki w doskonałej cenie i co najważniejsze błyskawiczna realizacja zamówienia - dodaję do moich ulubionych sklepów.

magdape

Bardzo miła obsługa, szybko reagują na wiadomości pisane. Szybko rozwiązują problem i tłumaczą sytuację, oraz bardzo jasno i konkretnie piszą mail o każdej zmianie w zamówieniach.

Lenka

Kolejny raz robię zakupy w sklepie i jest super szybko, tanio i wygodnie. Aż żałuję, że nie mają innych propozycji, które mnie interesują. Gorąco polecam.

Beata

Transakcja przebiegła szybko i sprawnie. Książki super i wszystko porządnie zapakowane. Nie jest to na pewno moja ostatnia styczność ze sklepem. Polecam.

Agnieszka

Sklep godny polecenia, szybko zrealizował zamówienie. Dodatkowo otrzymałam rabat. Bardzo korzystna cena zamówionych książek. Łącznie z przesyłką wyszło taniej niż w księgarni stacj...

Zosia

Bardzo sprawnie zrealizowane zamówienie. Pomimo, że podano mi późniejszy termin dostarczenia przesyłki otrzymałam ją kilka dni wcześniej. Sklep cechuje solidność i profesjonalizm. ...

Joanna

Sklep bardzo fajny, pomocny i szybki. Realizacja zamówienia trwała kilka dni. Zamówienie doskonale zapakowane i nienaruszone.

Frau Sonne

Jestem zadowolona ze sklepu i przeprowadzonej transakcji. Duży wybór książek, dostawa zgodnie z podaną przez sprzedawcę datą, bardzo porządnie zapakowana. Polecam.

agnes352

Polecam sklep z czystym sumieniem. Kontakt bardzo dobry, ceny rewelacyjne, wybór książek ogromny. Na pewno wkrótce znów złożę zamówienie.

natka2817

Rewelacja!!! Zamówienie otrzymałam 5 dni od złożenia zamówienia, a mieszkam w Wielkiej Brytanii.

Adrianna

Pierwszy raz kupowałam książki przez internet i się nie rozczarowałam. Książki przyszły w oczekiwanym terminie, były dobrze zabezpieczone. Na pewno skorzystam jeszcze nie jeden raz...

Paula